Kuchnia z widokiem na wodę - które restauracje serwują najlepsze kadry Motławy

Spacer wzdłuż Motławy to stały punkt każdej wizyty w Gdańsku. Wąskie kamieniczki Starego Miasta, żuraw portowy i szum wody tworzą niepowtarzalny klimat. Ale prawdziwa magia zaczyna się, gdy siadasz przy stoliku tuż nad rzeką. Wybór restauracji z widokiem na Motławę jest spory, ale nie każda potrafi połączyć malowniczą scenerię z kuchnią, która faktycznie zapada w pamięć. Nie daj się zwieść tylko ładnej fasadzie - zdarza się, że lokal z najlepszym kadrem serwuje przeciętne dania kuchni polskiej, a ten schowany w bocznej uliczce zaskakuje smakiem.

Szukając miejsca na degustację, warto zwrócić uwagę na to, co trafia na talerz. W centrum Gdańska znajdziesz zarówno lokale hołdujące tradycji, jak i te, które z polskich składników robią nowoczesne dania. Jeśli chcesz poczuć ducha historii, poszukaj restauracji, które serwują dania inspirowane przepisami z dawnych wieków. Z kolei miłośnicy prostoty i jakości powinni celować w miejsca, które same wędzą ryby lub mają własny zakwas na żurek. Doświadczenie kulinarne to nie tylko smak, ale też atmosfera - a ta nad Motławą bywa wyjątkowo gęsta od opowieści o hanzeatyckich kupcach.

Planując wieczór, pomyśl o połączeniu kolacji z rejsem. Rejs kulinarny po Motławie to sposób, by zobaczyć port gdański, stocznię i zabytki z zupełnie innej perspektywy, mając w dłoni kieliszek goldwasser lub lokalne piwo z Brovarni. To dobra alternatywa dla tradycyjnego siedzenia w lokalu. Jeśli jednak wolisz twardy grunt pod nogami, wybierz restaurację przy Długim Targu lub na Piwnej. Pamiętaj tylko, że stolik z widokiem na wodę to towar deficytowy - rezerwacja z wyprzedzeniem to podstawa.

Szukając najlepszego miejsca, kieruj się nie tylko zdjęciami z Instagrama. Sprawdź, co mówią o daniach, a nie tylko o widokach. Warto odwiedzić lokale, które mają w karcie coś więcej niż standardowe pierogi - choć te też potrafią być dziełem sztuki, zwłaszcza z nadzieniem z dziczyzny lub gryki. Dobra restauracja nad Motławą to taka, przy której zapominasz, że siedzisz w samym centrum Gdańska, bo jedzenie i widok tworzą spójną, nierozerwalną całość.

  • Sprawdź menu pod kątem ryb i owoców morza - to specjalność regionu.
  • Szukaj miejsc, które oferują degustację lokalnych piw lub nalewek.
  • Unikaj lokali tuż przy głównym deptaku, jeśli zależy ci na spokojnej atmosferze.
  • Zarezerwuj stolik z widokiem na Motławę co najmniej dzień wcześniej.
  • Wybierz porę przed zachodem słońca - światło na wodzie robi swoje.

Rejs z widelcem, czyli kulinarne trasy po Motławie od środka

Większość osób, które przyjeżdżają do Gdańska, myśli o Motławie głównie w kategorii widokówki. Siedzą na ławeczce na Długim Targu, patrzą na Żurawia i idą dalej. To duży błąd, bo rzeka to nie tylko tło do zdjęcia, ale też całkiem niezła trasa kulinarna. Zamiast stać w kolejce do jednej z tych samych restauracji przy samej wodzie, warto wybrać się na rejs kulinarny. I nie chodzi mi o statek wycieczkowy z frytkami i piwem z beczki. Chodzi o coś, co łączy spacer wzdłuż Motławy z degustacją tego, co w gdańskiej kuchni najlepsze, a niekoniecznie oczywiste.

Zacznijmy od tego, że Motława dzieli miasto na dwie różne historie. Z jednej strony masz Stare Miasto z odrestaurowanymi kamienicami i turystycznym gwarem, z drugiej - tereny postoczniowe, które dopiero od kilku lat budzą się do życia. Restauracja nad Motławą w centrum Gdańska to często pułapka na turystów z przeciętnym jedzeniem. Ale jeśli przesuniesz się kawałek dalej, w stronę dawnego portu gdańskiego, znajdziesz miejsca, które serwują tradycyjne dania z historią. Nie chodzi tylko o pierogi, choć te z lokalnym twarogiem i miętą potrafią zaskoczyć. Chodzi o to, że widok na Motławę z tarasu Brovarni czy z knajpy Pod Łososiem smakuje inaczej, bo w tle masz prawdziwy, roboczy krajobraz rzeki, a nie tylko udawaną starówkę.

Najlepszy sposób na poznanie tej okolicy to zaplanowanie trasy w pętli. Idziesz od Żurawia wzdłuż nabrzeża w stronę Stoczni Gdańskiej, mijasz zabytki, które pamiętają czasy, gdy Gdańsk był największym portem nad Bałtykiem. Po drodze wstępujesz na małe piwo w Brovarni, gdzie warzą własne trunki i podają do nich wędzone sery. Potem skręcasz w głąb ulicy Piwnej, żeby zjeść coś konkretnego - schabowego z modrą kapustą albo zupę rybną na bulionie z bałtyckiego łososia. I dopiero wtedy, gdy masz już w brzuchu porządną dawkę kuchni polskiej, wracasz na rejs turystyczny, który płynie pod mostami w stronę Kanału Gliwickiego. Z pokładu widzisz miasto z zupełnie innej perspektywy, a smak jedzenia, które właśnie zjadłeś, łączy się z widokiem wód Doliny Dolnej Wisły. To nie jest zwykłe jedzenie na mieście - to turystyka kulinarna, która ma sens, bo opowiada historię przez smak i miejsce jednocześnie.

Pierogi z gdańską duszą - gdzie szukać ręcznie lepionych klasyków

Zanim dasz się skusić widokom z restauracji przy Długim Targu, skręć w jedną z węższych uliczek Starego Miasta. To tam, w lokalach bez widokówki na Motławę w cenniku, znajdziesz pierogi robione tak, jak robiła je twoja babcia - pod warunkiem, że twoja babcia spędzała popołudnia na wałkowaniu ciasta, a nie na kupowaniu gotowych płatów w markecie. W Gdańsku nie brakuje miejsc, gdzie serwują ulepione ręcznie klasyki: z twarogiem i miętą, z kaszą gryczaną i skwarkami, albo z sezonowym nadzieniem, które zmienia się co kilka tygodni. Właściciele tych knajp często sami odbierają warzywa na targu w Oliwie i nie mają nic przeciwko temu, żebyś zajrzał do kuchni.

Prawdziwym testem dla pierogów jest jednak nie nadzienie, a ciasto. Powinno być cienkie, elastyczne, ale nie rozgotowane - takie, które po ugryzieniu nie rozpada się na półmisku. W jednej z knajp przy Piwnej kelnerka zdradziła mi, że sekret tkwi w proporcjach: trzy szklanki mąki na jedno jajko i odrobinę oleju, a do tego zimna, prawie lodowata woda. Jeśli chcesz poczuć gdańską duszę w każdym kęsie, zamów też wersję z łososiem i koperkiem - to hołd dla rybackiej tradycji miasta, które od wieków żyło z Bałtyku i portu.

Po pierogach warto przejść się na spacer wzdłuż Motławy, ale nie tym głównym deptakiem pełnym turystów z goframi. Wybierz odcinek między Żurawiem a Stocznią Gdańską, gdzie rzeka wciąż pachnie wodą i historią, a nie fryturą. Jeśli masz ochotę na coś więcej niż obiad, pomyśl o kulinarnym rejsie - kilka firm oferuje kolacje na pokładzie, podczas których dostajesz talerz pierogów, kufel piwa z Brovarnii i widok na oświetlone zabytki z poziomu wody. To zupełnie inna perspektywa niż z tarasu restauracji, a przy okazji dowiesz się od kapitana, dlaczego akurat w tym miejscu cumowały statki handlowe.

Na koniec dnia, gdy głód już zaspokojony, wstąp do baru przy Piwnej na kieliszek Goldwassera. Ten złocisty likier z płatkami złota to gdańska specjalność, która smakuje najlepiej, gdy poprzedzają ją dobre pierogi i widok na rzekę. Nie szukaj tu kuchni świata - w Gdańsku najlepsze są te tradycyjne dania, które opowiadają historię miasta bez używania słów.

Scenic view of a marina in Gdańsk featuring classic sailing boats and historic buildings at sunset.
Fot. Sergey Guk

Rybacka strona miasta - świeże ryby i owoce morza przy nabrzeżu

Spacer wzdłuż Motławy to nie tylko podziwianie zabytków i odbijających się w wodzie fasad kamienic. To także podróż przez kulinarną historię Gdańska, która od wieków związana jest z rybołówstwem. Wystarczy skręcić z Długiego Targu w stronę nabrzeża, a trafisz na miejsca, gdzie lokalne ryby i owoce morza grają pierwsze skrzypce. W przeciwieństwie do turystycznych knajpek na starówce, które często serwują przeciętną kuchnię polską, restauracje przy samej rzece stawiają na świeżość i prostotę. Złocisty dorsz z patelni, wędzony łosoś podawany z chrzanem czy flądra prosto z Bałtyku - to dania, które smakują najlepiej, gdy masz widok na cumujące przy nabrzeżu kutry.

Wielu gości szuka tu klasycznych pierogów, ale prawdziwym testem dla kucharza jest umiejętność przyrządzenia ryby tak, by nie zdominował jej ciężki sos. Warto zajrzeć do lokali, które mają własne wędzarnie albo współpracują z lokalnymi rybakami. Jeśli trafisz na sezon, spróbuj śledzia po kaszubsku - w śmietanie z jabłkiem i cebulą - albo zupy rybnej, która w Gdańsku ma swoją dumę. Niektóre miejsca oferują też rejs kulinarny: wypływasz w stronę Stoczni Gdańskiej, a po drodze dostajesz talerz z wędzonymi rybami i kufel piwa z Brovarni. To wyjątkowy sposób, by połączyć zwiedzanie z degustacją i poczuć, jak smakuje miasto od strony wody.

Atmosfera przy nabrzeżu zmienia się wraz z porą dnia. W południe dominują rodziny z dziećmi i turyści, którzy przystają na szybki obiad. Wieczorem te same miejsca nabierają bardziej kameralnego charakteru - zapalają się lampiony, a z otwartych okien restauracji słychać brzęk kieliszków. Wtedy najlepiej zamówić kieliszek Goldwassera, popatrzeć na migające światła na drugim brzegu i dać się ponieść gwarowi rozmów. To nie jest kuchnia świata w wydaniu fusion, tylko solidna, tradycyjna jakość, która broni się smakiem bez zbędnych udziwnień.

Od śniadania do kolacji - lokale, w których Motława gra pierwsze skrzypce cały dzień

Spacer wzdłuż Motławy to jedno z tych doświadczeń, które w Gdańsku smakuje najlepiej o poranku. Zanim tłumy wypełnią Długi Targ, warto usiąść w którejś z knajp przy nabrzeżu i zacząć dzień od śniadania z widokiem na wodę. W lokalach serwujących tradycyjne dania dostaniesz jajecznicę z wędzonym łososiem albo twarożek ze świeżym koperkiem, a do tego kawę, która smakuje inaczej, gdy patrzy się na kołyszące się przy kei łodzie. To spokojna strona Motławy, zanim jeszcze rzeka zamieni się w turystyczny trakt.

W południe warto skierować kroki w okolice Żurawia albo w głąb ulicy Piwnej, gdzie zapach pierogów miesza się z aromatem pieczonego chleba. Restauracja Pod Łososiem czy Brovarnia to klasyki, ale prawdziwą perełką są mniej oczywiste adresy z widokiem na kanał, gdzie można spróbować lokalnych wędlin i domowego bigosu. Jeśli masz ochotę na lżejszą przekąskę, poproś o talerz serów z Doliny Dolnej Wisły i popij go goldwasserem - to gdański klasyk, który od wieków smakuje wyjątkowo. W takich miejscach historia Starego Miasta miesza się z codziennością, a kelner często dorzuci opowieść o tym, co działo się tu przed wojną.

Popołudnie to idealny moment na rejs kulinarny. Kilka firm oferuje krótkie spływy po Motławie, podczas których dostajesz talerz pierogów albo kufel pszenicznego piwa warzonego w Brovarni. Płyniesz pod mostem Zielonej Bramy, mijasz Ołowiankę i nabrzeże Stoczni Gdańskiej, a z pokładu widać, jak bardzo to miasto zmieniało się na przestrzeni lat. Taka forma turystyki kulinarnej pozwala zrozumieć, dlaczego Gdańsk od wieków żył z rzeki - handel, transport, ale też smaki przywożone z całego świata.

Wieczorem atmosfera przy Motławie robi się kameralna. Latarnie odbijają się w wodzie, a z knajp przy Długim Targu dobiega gwar rozmów. To dobry czas, żeby zamówić coś z kuchni polskiej w nowoczesnym wydaniu - schab z powidłami śliwkowymi albo sandacza z kaszą gryczaną. Niektóre lokale mają tarasy bezpośrednio nad rzeką, więc możesz siedzieć i patrzeć, jak ostatnie rejsy turystyczne cumują przy nabrzeżu. Gdańsk wieczorami przy Motławie to zupełnie inna opowieść - cichsza, bardziej refleksyjna, idealna na spokojną kolację.

Taras ponad rzeką - adresy z najlepszym widokiem na Stare Miasto

Gdańsk to miasto, które najlepiej smakuje, gdy siedzisz kilka metrów nad taflą Motławy, a w tle masz ostre dachy Starego Miasta. Nie chodzi tylko o ładny widok - chodzi o to, że woda zmienia wszystko. Światło inaczej odbija się od kamienic, wiatr przynosi zapach rzeki, a ty masz wrażenie, że czas zwalnia. Jeśli szukasz restauracji, która łączy tradycyjne dania z taką właśnie atmosferą, warto od razu skierować się w okolice Długiego Targu, ale nie na samym deptaku, tylko tuż nad brzegiem.

Jednym z takich miejsc jest Brovarnia, gdzie do pierogów i schabowego dostajesz nie tylko widok na Motławę, ale też własne, warzone na miejscu piwo. To połączenie działa zaskakująco dobrze - kuchnia polska w wydaniu klasycznym, bez udziwnień, ale z duszą. Siedząc na tarasie, patrzysz na przepływające rejsy turystyczne i łodzie, a po drugiej stronie wody widzisz Ołowiankę i zarys Stoczni Gdańskiej. To właśnie ten kontrast między historią portu a współczesnym tłumem turystów tworzy niepowtarzalny klimat.

Jeśli wolisz coś bardziej kameralnego, polecam zejść nieco dalej, w stronę Żurawia. Przy nabrzeżu znajdziesz mniejsze lokale, które serwują dania kuchni świata obok polskich klasyków - często z ciekawym twistem. Degustacja pierogów z widokiem na rzekę to w Gdańsku obowiązkowy punkt. Ale uwaga: nie każdy taras jest wart twojego czasu. Omijaj miejsca, które stawiają na tłok i szybką obsługę kosztem jakości. Szukaj tych, gdzie kelner ma czas opowiedzieć o składnikach, a karta dań zmienia się sezonowo, bo lokalne ryby i warzywa to podstawa.

Na koniec mała podpowiedź: najlepsze światło do zdjęć i najspokojniejsza atmosfera jest tuż przed zachodem słońca. Wtedy Motława robi się złota, a ty możesz w spokoju zamówić kieliszek Goldwassera i poczuć, że Gdańsk to nie tylko zabytki, ale też miasto, które smakuje wyjątkowo.

Mniej oczywiste adresy - kameralne knajpy ukryte przy bocznych kanałach

Przyzwyczailiśmy się, że nad Motławą życie towarzyskie toczy się głównie przy Długim Targu i wzdłuż nabrzeża, gdzie tłumy płyną między food truckami a turystycznymi knajpami. Gdy jednak zejdziesz z głównego traktu w wąskie uliczki starego miasta, trafisz na zupełnie inną atmosferę. To właśnie tam, przy bocznych kanałach i cichych odnogach rzeki, czekają miejsca, które rzadko pojawiają się w standardowych przewodnikach. Lokale takie jak Piwna przy ulicy o tej samej nazwie czy kultowy Pod Łososiem oferują nie tylko tradycyjne dania kuchni polskiej, ale przede wszystkim spokój, którego brakuje na zatłoczonej starówce. Siedzisz przy stoliku nad samą wodą, słyszysz tylko cichy plusk i szum żagli, a do tego masz przed sobą talerz pierogów z lokalnym twarogiem albo schabowego z ziemniakami - tak smakuje Gdańsk bez pośpiechu.

Warto też zajrzeć w okolice Starej Stoczni, gdzie industrialny klimat miesza się z nowoczesną kuchnią. W knajpach przy nabrzeżu, które kiedyś obsługiwało port gdański, znajdziesz dania inspirowane zarówno polską tradycją, jak i kuchnią świata. Właśnie tam, z widokiem na Motławę i zabytkowe dźwigi, możesz spróbować wędzonej ryby podanej z chlebem na zakwasie albo popić lokalnym piwem z Brovarni. Jeśli masz ochotę na coś więcej niż spacer wzdłuż Motławy, wybierz się na rejs kulinarny - kilka firm oferuje krótkie wyprawy połączone z degustacją pierogów i nalewek. Płyniesz wzdłuż nabrzeży, mijasz stocznię gdańską, a przewodnik opowiada o historii tego miejsca, od czasów hanzeatyckich po Solidarność. To zupełnie inne spojrzenie na Gdańsk, niż to z okna restauracji przy Długim Targu.

Nie zapomnij też o Goldwasserze - likierze z płatkami złota, który od wieków jest symbolem gdańskiej gościnności. W kameralnych lokalach przy bocznych kanałach często dostaniesz go jako digestif po obiedzie, a właściciele chętnie opowiedzą, jak dawniej gościł na stołach kupców i żeglarzy. To właśnie te detale, a nie tylko jedzenie, tworzą wyjątkową atmosferę. Gdy następnym razem będziesz w centrum Gdańska, skręć w pierwszą lepszą boczną uliczkę od Motławy. Szansa, że trafisz na miejsce, które zapamiętasz na długo, jest zaskakująco wysoka.

Kufel z panoramą - browary rzemieślnicze i puby na szlaku Motławy

Spacer wzdłuż Motławy to nie tylko okazja do podziwiania gdańskich zabytków i oddechu od zgiełku Długiego Targu. To również gotowy szlak dla miłośników dobrego piwa. W okolicach starego miasta, tuż przy nabrzeżu, znajdziesz kilka miejsc, które łączą rzemieślnicze warzenie z historią. Najbardziej oczywistym punktem jest Brovarnia, która działa w murach dawnego browaru. Siedzisz tam dosłownie nad samą wodą, a z tarasu widokowego możesz obserwować ruch na rzece. Ich styl to głównie klasyczne, czeskie i niemieckie style, ale warto sprawdzić sezonowe edycje, które często nawiązują do lokalnych składników. Cena za kufel to wydatek rzędu 15-20 zł, co w centrum Gdańska jest uczciwą propozycją.

Jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, zejdź w boczne uliczki od Piwnej. Znajdziesz tam małe puby, które stawiają na polskie krafty i często mają w karcie piwa warzone z dodatkiem miodu lub ziół z Kaszub. Atmosfera w takich miejscach jest zupełnie inna niż w turystycznych knajpach na starówce - siedzisz na drewnianej ławie, a za oknem słychać tylko szum wody i odległe rozmowy. To idealne miejsca na degustację, gdzie możesz poprosić o deskę serów lokalnych i popijać ciemnym stoutem.

Prawdziwą wartością dodaną jest połączenie rejsu z degustacją. Kilka firm oferuje tzw. rejsy kulinarne, które zatrzymują się przy przystaniach, gdzie można wysiąść na piwo. To świetna opcja, jeśli chcesz zobaczyć Motławę od strony stoczni gdańskiej i portu, a przy okazji skosztować czegoś, czego nie dostaniesz w sklepie. Taki rejs trwa zwykle około godziny, a koszt biletu z degustacją to około 50-70 zł. Warto zarezerwować miejsce z wyprzedzeniem, szczególnie w weekendy.

Nie zapominaj też o tradycyjnym goldwasserze, który możesz dostać w knajpach przy Motławie, ale to już zupełnie inna historia. Dla piwoszy najważniejsze jest to, że spacer wzdłuż rzeki i kilka przystanków w browarach rzemieślniczych dają pełny obraz smaku miasta. Bez pośpiechu, z widokiem na wodę i z kuflem w ręku.

Słodki finał nad wodą - deserownie i kawiarnie z klimatem portowego Gdańska

Po obfitym obiedzie w restauracji serwującej dania kuchni polskiej warto zamienić widok na Motławę zza szyby na spacer wzdłuż rzeki. Z Długiego Targu skręć w stronę brzegu, bo to właśnie tam, wśród odrestaurowanych kamienic, czekają miejsca, które łączą słodki smak z portową atmosferą. Nie szukaj tu sieciówek - lokalne cukiernie i kawiarnie na Starym Mieście stawiają na desery z historią. Możesz trafić na sernik z dodatkiem Goldwassera, który nawiązuje do gdańskiej tradycji likieru z płatkami złota, albo na szarlotkę pieczoną według przedwojennej receptury. To nie tylko kulinarne urozmaicenie po pierogach i tradycyjnych daniach, ale też okazja, by poczuć, jak smakuje Gdańsk.

Jeśli masz ochotę na coś wyjątkowego, poszukaj miejsc z tarasem bezpośrednio nad wodą. Siedząc przy małym stoliku, patrzysz na barki i jachty zacumowane przy nabrzeżu, a w tle słychać szum miasta zmieszany z krzykami mew. Niektóre kawiarnie oferują desery inspirowane kuchnią świata, ale najlepiej sprawdzają się te, które czerpią z lokalnych produktów - choćby lody z owoców z Doliny Dolnej Wisły czy ciasto z dodatkiem piwa z Brovarni. To połączenie smaku i widoku, które zapada w pamięć na długo po powrocie do domu.

Dla tych, którzy chcą pójść o krok dalej, ciekawą opcją jest rejs kulinarny zakończony słodkim akcentem. Statek płynie wzdłuż Motławy, mijając zabytki Starego Miasta i Stocznię Gdańską, a na pokładzie serwują desery i kawę. To sposób, by zobaczyć miasto z innej perspektywy i połączyć turystykę kulinarną z rejsem. Taki finał dnia na wodzie ma w sobie coś z magii portu - spokój, zapach rzeki i świadomość, że jesteś w miejscu, które od wieków łączyło światy.

Ile kosztuje obiad z widokiem na Motławę - porównanie cen i jakości

Zastanawiasz się, czy obiad z widokiem na Motławę musi oznaczać wydatek rzędu kilkuset złotych w eleganckiej restauracji w Gdańsku? Wcale nie. Spacer wzdłuż rzeki Motławy, od Długiego Targu aż po okolice Stoczni Gdańskiej, to prawdziwa kulinarna podróż, w której każdy znajdzie coś dla swojego portfela. Na przykład kultowa Brovarnia przy Piwnej serwuje solidny obiad z własnym piwem za około 60-80 złotych, a widok na nabrzeże jest tu równie imponujący co w znacznie droższych lokalach. Z kolei restauracja Pod Łososiem, jeden z najstarszych adresów na Starym Mieście, to już wyższa półka - za tradycyjne dania kuchni polskiej, takie jak schabowy czy zrazy, zapłacisz od 100 do 150 złotych za osobę, ale atmosfera i historia tego miejsca wynagradzają każdą złotówkę.

Jeśli szukasz czegoś pomiędzy, warto zajrzeć do lokali przy samej Motławie, które specjalizują się w pierogach. Degustacja pierogów z różnymi nadzieniami, od ruskich po te z dziczyzną, to wydatek rzędu 30-50 złotych za zestaw, a siedzisz dosłownie kilka metrów od wody. Co ciekawe, wiele restauracji oferuje także lunch menu w godzinach 12-16, gdzie za 40-60 złotych dostaniesz zupę i drugie danie. To świetna opcja, by spróbować lokalnych smaków bez przepłacania, zwłaszcza że widok na Motławę i mijające ją rejsy turystyczne są w cenie.

Zastanów się jednak nad innym podejściem. Zamiast siedzieć w jednym miejscu, wybierz rejs kulinarny. Kilka firm oferuje godzinne pływanie po Motławie z degustacją tradycyjnych dań i lampką Goldwasser. Koszt takiego rejsu to około 120-150 złotych od osoby, ale dostajesz w pakiecie nie tylko jedzenie, ale i zmieniającą się panoramę Gdańska, od Żurawia po nabrzeża Stoczni Gdańskiej. To wyjątkowy sposób, by połączyć turystykę kulinarną z poznawaniem historii miasta. Pamiętaj, że ceny w centrum Gdańska są wyższe niż kilka ulic dalej, ale jeśli zależy ci na atmosferze i widoku na rzekę Motławę, każda złotówka wydana na obiad w tym miejscu ma swój smak.